Św. Wojciech urodził się ok. 956 roku w Libicach (Czechy). Od 16. roku życia kształcił się w szkole katedralnej na dworze biskupa Adalberta w Magdeburgu. Przebywał tam prawie 10 lat.

W Pradze przyjął święcenia kapłańskie w 981 roku, a dwa lata później zatwierdzono jego wybór na biskupa. W swojej diecezji Wojciech zmagał się z wieloma problemami, m.in. handlem niewolnikami, wielożeństwem, zawieraniem związków małżeńskich z krewnymi, łamaniem postów.  Po 5 latach postanowił opuścić Pragę i udał się do Rzymu. Ostatecznie został przyjęty w opactwie benedyktyńskim  świętych Bonifacego i Aleksego na Awentynie.

Po upływie 3,5 roku Wojciech powrócił do Pragi. Po początkowych sukcesach, doszło do strasznego wydarzenia. Biskup udzielił azylu kobiecie pochwyconej na cudzołóstwie. Pomimo tego została ona zamordowana. Wojciech obłożył morderców klątwą. Ci w odwecie spalili jego rodzinny gród i zabili czterech jego braci wraz z żonami i dziećmi. Na skutek tych wydarzeń biskup znów schronił się w Rzymie.

Nie mogąc powrócić do Czech, udał się na dwór księcia Bolesława Chrobrego, a stamtąd na misje do Gdańska i dalej do Prus. 23 kwietnia 997 roku Wojciech poniósł śmierć męczeńską, przeszyty siedmioma oszczepami. Jego głowę odcięto i wbito na pal.

Ciało zostało wykupione przez księcia Bolesława i przeniesione najpierw do Trzemeszna, a później do Gniezna. Wojciech został ogłoszony świętym przed 999 rokiem przez papieża Sylwestra II. Była to pierwsza w dziejach kanonizacja dokonana przez Ojca Świętego, a nie przez biskupa miejscowego.

Atrybuty: strój biskupi, paliusz, pastorał, wiosło, orzeł, włócznia, liść palmowy

Patron: Polski (obok św. Stanisława, św. Andrzeja Boboli i NMP Królowej Polski), archidiecezji gnieźnieńskiej, gdańskiej, warmińskiej i diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej

Uroczystość 23 kwietnia

 

Źródło: Internetowa Liturgia Godzin, Czytelnia, 23 kwietnia

 

***

Żywota świętego Wojciecha, napisanego przez Jana Kanapariusza

Już przy różowym brzasku dzień wstawał, gdy oni w dalszą ruszyli drogę, śpiewaniem psalmów skracając ją sobie i ciągle wzywając Chrystusa, słodką radość życia. Minąwszy knieje i ostępy dzikich zwierząt, około południa wyszli na polanę. Tam podczas Mszy odprawianej przez Gaudentego święty mnich przyjął Komunię świętą, a po niej, aby ulżyć zmęczeniu spowodowanemu wędrówką, posilił się nieco. I wypowiedziawszy jeden werset oraz następny psalm, wstał z murawy i zaledwie odszedł na odległość rzutu kamieniem lub wypuszczonej strzały, siadł na ziemi. Tu zmorzył go sen; a ponieważ znużony był długą podróżą, więc całą mocą ogarnął go senny spoczynek.

W końcu, gdy wszyscy spali, nadbiegli wściekli poganie, rzucili się na nich z wielką gwałtownością i skrępowali wszystkich. Święty Wojciech zaś, stojąc naprzeciw Gaudentego i drugiego brata związanego, rzekł: „Bracia, nie smućcie się! Wiecie, że cierpimy to dla imienia Pana, którego doskonałość ponad wszystkie cnoty, piękność ponad wszelkie osoby, potęga niewypowiedziana, dobroć nadzwyczajna. Cóż bowiem mężniejszego, cóż piękniejszego nad poświęcenie miłego życia najmilszemu Jezusowi?” Z rozwścieczonej zgrai wyskoczył zapalczywy Sicco i z całych sił wywijając ogromnym oszczepem, przebił na wskroś jego serce. Będąc bowiem ofiarnikiem bożków i przywódcą bandy, z obowiązku niejako pierwszą zadał ranę. Następnie zbiegli się wszyscy i wielokrotnie go raniąc nasycali swój gniew.

Płynie czerwona krew z ran po obu bokach; on stoi modląc się z oczyma i rękami wzniesionymi ku niebu. Tryska obficie szkarłatny strumień, a po wyjęciu włóczni rozwiera się siedem ogromnych ran. Wojciech wyciąga uwolnione z więzów ręce na krzyż i pokorne modły śle do Pana o swoje i prześladowców zbawienie. W ten sposób ta święta dusza ulatuje ze swego więzienia; tak to szlachetne ciało, wyciągnięte na kształt krzyża, bierze ziemię w posiadanie, tak też skutkiem wielkiego upływu krwi wyzionąwszy ducha, w krainie szczęścia rozkoszuje się wreszcie najdroższym zawsze Chrystusem! O, jak święty i błogosławiony to mąż, na którego obliczu zawsze jaśniał blask anielski, w którego sercu zawsze Chrystus przemieszkiwał. Jak pobożny i wszelkiej czci najgodniejszy: wtedy rękoma i całym ciałem objął krzyż, którego zawsze pragnął i w duszy swej nosił.

Umęczon był zaś Wojciech, święty i pełen chwały męczennik Chrystusa, 23 kwietnia, i to w piątek; stało się tak oczywiście dlatego, aby w tym samym dniu, w którym nasz Pan Jezus Chrystus cierpiał za człowieka, także ten człowiek cierpiał dla swego Boga. Jego jest miłosierdzie po wiek wieków, cześć, chwała i panowanie na wieki wieków. Amen.

Źródło: LG tom II (Pallottinum 1984), s. 1348